Hej wam (jeśli ktokolwiek jeszcze tu zagląda)! Tak, wiem, dawno mnie nie było. I chyba sporo czasu nadal mnie tu nie będzie. Ta notka ma być tak właściwie wyjaśnieniem, usprawiedliwieniem i tylko tym. Ot, nie chcę "porzucać" bloga bez słowa wytłumaczenia. Otóż opowiem wam pewną historię. Historię smutnej dziewczynki, która chciała tableta.
Tak, to ja jestem tą dziewczynką. Historia jest prosta.
Była sobie dziewczynka, która chciała tableta. Dziewczynka truła rodzicom tyłeczek o tableta, więc na święta dostała tableta (powtórzenia celowe). Dziewczynka była bardzo, bardzo radosna i przez pierwsze kilka tygodni często coś na tablecie bazgrała. Ta dziewczynka bardzo lubi polskich rysowników, którzy blogują, rysują komiksy i sprawiają, że w oczach dziewczynki jest podziw. No więc zachciała być taka jak oni. Tak więc dziewczynka założyła bloga i próbowała rysować komiksy. Ale potem przyszła sesja, potem brak weny, potem trochę problemów i tak oto dziewczynka rysowała coś, wrzucała na bloga, zostawiała bloga na długi czas, znów coś wrzucała... Aż w końcu, po długim czasie nieobecności dziewczynka doznała olśnienia! Tak! Nareszcie! Olśnienie! Otóż zdała sobie sprawę z tego, że zbyt pochopnie podjęła decyzję o blogowaniu i rysowaniu komiksów, kiedy praca na tablecie słabo jej jeszcze idzie a ona dostaje częstych ataków braku weny/czasu/wszystkoprzeciwkorysowaniu. A więc dziewczynka postanowiła, że na jakiś czas zawiesi blogowanie, które i tak jej słabo szło i zajmie się najpierw rozwojem swojej kreski, nauką obsługi tableta i innymi rzeczami, które pozwolą jej powrócić w wielkim stylu. The End.
Ujmując rzecz w skrócie. Rysuję tak właściwie odkąd pamiętam, ale jestem osobą o dość słomianym zapale i szybko się zniechęcam, zwłaszcza wtedy, gdy mi coś nie wychodzi. W ten oto magiczny sposób raz mam wenę i rysuję jak szalona, a zaraz coś mnie palnie i przez kilka tygodni nic, zyro. Nigdy nie będzie ze mnie profesjonalny rysownik, bo na to, by coś stworzyć muszę mieć po prostu wenę, która mnie napada nagle, niespodziewanie i niestety zbyt rzadko. Tym oto sposobem choć rysuję od najmłodszych lat, nigdy nie robiłam tego z jakąś wielką częstotliwością, zapałem etc. Zazwyczaj było to ot, nagle, gdy mnie "napadło" na rysowanie. Mam spore braki, potrzebuję sporo się jeszcze nauczyć. A więc postanowiłam, że zamiast od razu blogować, najpierw założę sobie Deviantarta i tam będę publikować moje prace. Kiedy wreszcie go założę, wrzucę tutaj linka, a nóż ktoś się zainteresuje. Moi problemem jest jednak fakt, że wolę rysować na kartce niż na tablecie, a nie posiadam dobrego aparatu, ani skanera. Ups? No nic, papa. :)
Na pocieszenie macie stary rysunek. Kwintesencja kotowatości, ha! Lubie rysować tego kocura w ten sposób. Choć nawet nie przepadam za kotami.

I gdzie ten link babo?!? >.<
OdpowiedzUsuń